niedziela, 17 kwietnia 2016

Wiosenna metamorfoza…

Wszyscy chcą być piękni na wiosnę.
Nasze krzesła chciały być piękne już nawet parę wiosen wstecz. Ale… no cóż, zawsze było do zrobienia coś pilniejszego. Krzesła służą nam już ładnych kilka lat i są wyjątkowo wygodne i solidnie zrobione, dlatego ciężko było się nam z nimi rozstać. 
Początkowo planowałam uszyć pokrowce, popularnie zwane sukienkami na krzesła. Tkaninę do tego celu zakupiłam już nawet ponad rok temu, z tym że jakoś nie do końca byłam do tej koncepcji przekonana. Problem był w tym, że dość zużyte były nie tylko części obite tkaniną, ale również elementy drewniane lata świetności miały już za sobą.

Tak prezentowały się krzesła przed...

 I tak tkanina grzecznie czekała, czas mijał i nic się w temacie nie działo, czego mój małżonek nie omieszkał mi co jakiś czas wypominać ;)

Aż w końcu pewnego wczesnowiosennego dnia na moim ulubionym blogu szyciowym, który sukcesywnie podczytuję (z zamiarem przeczytania od początku do końca – stąd lekkie opóźnienie) znalazłam ten oto wpis. Zrozumiałam, że to jest właśnie to czego szukałam. Natychmiast zgłębiłam temat farb kredowych, porównałam palety kolorystyczne różnych dostawców i wybrałam kolor Dark Chocolate z kolekcji Autentico Vintage. Szybciutko złożyłam zamówienie dobierając jeszcze odpowiedni wosk i pędzel i pozostało już tylko czekanie na dostawę.

A tak po...

Plan był taki, żeby zmiany wyglądu krzeseł dokonać w ciągu 3 dni, podczas których małżonek będzie akurat na wyjeździe i dzięki temu zrobić mu niespodziankę. Niestety za sprawą niesamowicie twardej płyty (prawdopodobnie sklejki), która stanowiła podstawę siedziska, a w którą to za nic w świecie nie chciały wbijać się standardowe zszywki tapicerskie, cała akcja potrwała jednak znacznie dłużej.



Ostatecznie jednak metamorfoza zakończyła się sukcesem, a efekt końcowy codziennie wynagradza mi włożony trud.



Ze względów praktycznych siedziska zrobiłam w kolorze ciemnego brązu a oparcia w odcieniu ecru. Użyłam tkaniny obiciowej Novara, przypominającej z wyglądu aksamit. Podbitkę wykonałam z tkaniny bawełnianej, którą przyszyłam ręcznie, gdyż na dalszą walkę z tackerem nie miałam już sił.







Brumm, bardzo dziękuję Ci za inspirację! :)



4 komentarze:

  1. A ja coby zaoszczędzić czas machnęłam farbą kredową również materiał ;) -i wyszło super :):):). W ogóle farba kredowa jest moją miłoscią :) A krzesła wyszły Ci oczywiście fantastyczne !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Też o tym czytałam, ale wydało mi się to zbyt ekstremalne i bałam się też, że tkanina zrobiłaby się zbyt sztywna. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładnie wyszły. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń