poniedziałek, 14 marca 2016

Popołudniowa herbatka…

Przedwiośnie to chyba najtrudniejszy w roku okres, jeśli chodzi o wpływ pogody na psyche. Wiosna już niby za progiem, ale zima nie daje za wygraną i chociaż na koniec chce za wszelką cenę zaznaczyć swoją obecność. A to owiewa przenikliwym wiatrzyskiem przedwcześnie przyodzianą lżejszą kurteczkę. A to sypnie obrzydliwym śniego-deszczem na czuprynę uwolnioną spod zimowej czapy. Trzeba przyznać lekko nie jest i człowiek jakiś taki przybity, z powątpiewaniem spogląda na 21 marca, który wszak już za tydzień…





Na takie to właśnie zziębnięte przedwiosenne popołudnia najlepszy, jak zawsze, będzie imbryczek gorącej herbatki. Ale tu pojawia się haczyk. Otóż ten kto ma dzieci, wie doskonale, że przy nich herbatka stygnie o wiele szybciej. I w mgnieniu oka w imbryczku mamy zupełnie nieadekwatną do sytuacji herbatkę mrożoną.
Dlatego też dla wszystkich zagorzałych herbaciarzy, do których zaliczam się w pierwszej kolejności niezbędnym wyposażeniem okazuje się być… ocieplacz do imbryczka.
  




A jeśli do tego jest jeszcze tak pięknie kwiecisty i różany, z nutką bladego fioletu zwanego także kolorem lila, który to natychmiast przypomina nam, że już za chwileczkę wszędzie dookoła zakwitną bzy to i wiosna jakaś bliższa się wydaje.



2 komentarze:

  1. Uroczy drobiazg. Lubię te delikatne lawendowe odcienie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. I czasem naprawdę przydatny :)

      Usuń