środa, 24 września 2014

Akwarium dla bobasa…



Dawno, dawno temu, kiedy Wielki był jeszcze słodkim, małym bobaskiem wymyśliłam dla niego coś co służy nam wszystkim do dziś, a mianowicie… matę do zabaw na podłodze.

Mata ta okazała się niezbędna, ponieważ w naszym mieszkaniu nie mieliśmy, ani w zasadzie nadal nie mamy, dywanów, a wiadomo że każdy kilkumiesięczny Maluch do prawidłowego rozwoju potrzebuje bezpiecznej przestrzeni, na której mógłby trenować przewroty i turlanie, czynić pierwsze próby raczkowania lub też spędzać czas na zabawach różnego rodzaju kreatywnymi zabawkami. Mata musiała, więc przede wszystkim zapewniać bezpieczeństwo przy tego typu aktywnościach, dlatego też składała się z pokrowca, do którego włożyłam przeciętą na pół karimatę. Pokrowiec uszyłam z grubego płótna w kolorowe pasy, a dzięki użyciu dwóch połówek karimaty uzyskałam kształt kwadratu z możliwością złożenia go na pół i schowania pod łóżkiem lub zabrania ze sobą na wakacje. Pokrowiec jest oczywiście zdejmowany do prania.


Tak jak napisałam mata służy nam do dziś: dzieciom do zabaw a mnie i małżonkowi do ćwiczeń wzmacniających kręgosłup tudzież innego fitnessu.

Ostatnio miałam okazję uszyć kolejną wersję mojego wynalazku. Tym razem powstała mata w wersji De Lux, jako że była ona prezentem z okazji chrzcin kolejnego Maluszka w kręgach naszej rodziny.

Priorytetem było, aby mata była odpowiednio duża by zapewnić przestrzeń do raczkowania a materiał na pokrowiec uniemożliwiał poślizgnięcie się. Wskazana były również pewne elementy wypukłe lub wystające, żeby zachęcić małego globtrotera do aktywności.

Ponieważ udało mi się znaleźć bardzo przyjemny sztruks w kolorze jasno niebieskim, jego kolor od razu nasunął mi pomysł, aby zrobić matę o tematyce wodnej. Dalej wystarczyło już tylko iść za ciosem, a kolejne elementy wymyślały się już zupełnie mimochodem. 



W roli elementów wystających wystąpiły wodorosty, muszle oraz swobodnie machające płetwami i ogonkami rybki. Wszystkie uszyte z tkanin bawełnianych w atrakcyjne wizualnie wzorki, czyli kratki, kropki i paseczki, czasem w połączeniu z miękkim polarem. Wspomniane elementy przyrody ożywionej w moim podwodnym krajobrazie zostały wypełnione ociepliną, która nadała im pożądanej objętości a jednocześnie była na tyle miękka, aby nie przeszkadzać leżącemu na macie Maluchowi. Dzięki temu, że nigdzie nie użyłam żadnych drobnych elementów w postaci guzików lub koralików wszystkie rybki, muszelki i wodne roślinki mogą być dowolnie szarpane, tarmoszone, miętolone lub nawet podgryzane przez właściciela maty, bez ryzyka połknięcia żadnego ze składników maty.











Ponieważ rozmiary maty miały być większe niż w pierwowzorze, tym razem powstał tryptyk. Użyłam do niego trzech karimat o szerokości 50 cm, z których każdą przycięłam na długość 150 cm i w ten sposób otrzymałam matę w kształcie kwadratu o boku długości właśnie 150 cm. Oczywiście tę matę również można złożyć, a pokrowiec zdjąć i wyprać.







Jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego i z tego co wiem Maluszek i jego rodzice również J


10 komentarzy:

  1. Świetny pomysł :) Ja słyszałam, że można wszyć dodatkowo w środek wystających elementów foliowy rękaw do pieczenia, by szeleściły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Też o tym przez chwilę myślałam, ale w końcu czas zaczął naglić i wyleciało mi z głowy :)

      Usuń
  2. Bardzo fajny pomysł z tym akwarium :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Czasem wystarczy wpaść na jeden mały element a reszta jest tylko rozwinięciem tematu :)

      Usuń
  3. genialna mata, a te rybki i wodorosty cudowne, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń