środa, 30 kwietnia 2014

Patchworkowy kocyk - inspiracja

Parę miesięcy temu, koleżanka z facebookowej grupy Warszawa Szyje zamieściła na swoim blogu: www.googlowka.blogspot.com post, w którym opisała jak, w bardzo prosty sposób uszyć prawdziwe cudeńko, czyli patchworkowy kocyk z różnokolorowych polarów. Można o tym przeczytać i obejrzeć jej dzieło tutaj.

Sam pomysł, jak i sposób jego wykonania tak bardzo mi się spodobał, że postanowiłam stworzyć swoją wersję. Nie mam żadnego doświadczenia w szyciu patchworków i do tej pory wydawały mi się one strasznie pracochłonne. Okazało się jednak, że metoda zaprezentowana przez Googlówkę czyni całe przedsięwzięcie łatwym i przyjemnym.



Kocyk składa się z kolorowych kwadratów wyciętych z polaru. Kwadraty układa się na flizelinie we wzór, który najbardziej nam się podoba a następnie naprasowuje je na tęże flizelinę. Na końcu zszywa się kwadraty wzdłuż krawędzi rozcinając flizelinę na szwach już po ich zeszyciu i rozprasowuje na płasko.

Okazja do uszycia kocyka była szczególna, gdyż postanowiłam że będzie to prezent dla kolejnego Maluszka w rodzinie mojego brata.

Początkowo chciałam zastosować opisaną powyżej metodę z flizeliną, ale po namyśle doszłam do wniosku, że przy takim materiale jak polar naprasowanie na flizelinę może sprawić, że polar stanie się nieco zbyt sztywny a chciałam, żeby zachował on swoją miękkość i pluszowatość. Wprowadziłam, więc pewną modyfikację, w zasadzie dość istotną, a mianowicie zrezygnowałam z flizeliny.

Na początku musiałam zaprojektować wzór, czyli ułożenie różnokolorowych kwadratów. Wykorzystałam 3 kolory polaru gładkiego: zielony, błękitny i niebieski oraz 3 rodzaje polaru wzorzystego: biały w kolorowe łapki, zielony w białe grochy i czerwony w białe grochy.
Wycięłam kwadraty o boku 12 cm tak aby po zeszyciu miały wymiary 10 x 10 cm. Ułożyłam je w 12 rzędach po 10 kwadratów, dzięki czemu kocyk ma wymiary 100 na 120 cm.


Kiedy wzór został opracowany, czyli rozrysowany na kartce w kratkę, rozpoczęłam zszywanie kwadratów. Zszywałam je rzędami, układając kolejne pary kwadratów jedne za drugimi, bez przerwy, szyjąc jednym ciągiem. Dzięki temu zszyte pary kwadratów trzymały się razem w jednym rzędzie.




Po zszyciu szwów pionowych, rozprasowałam je i zeszyłam szwy poziome pilnując dokładnego ułożenia zeszytych już kwadratów tak, żeby wszystkie szwy idealnie się schodziły.



 Rozprasowałam szwy poziome i wierzchnia warstwa była gotowa. 



 Pozostało przyszycie warstwy spodniej, czyli prostokąta z gładkiego zielonego polaru, o całkowitych wymiarach kocyka.





Na końcu czekało mnie, oczywiście przepikowanie całego kocyka. Pikowałam go po wszystkich szwach łączących kwadraty, ściegiem elastycznym (podobnym nieco do ściegu zygzakowego). Nie obyło się przy tym bez konieczności spięcia obu warstw szpilkami.
  




A tak oto prezentuje się moja wersja patchworkowego kocyka, z którego muszę przyznać nieskromnie, jestem bardzo dumna. Mam nadzieję, że obdarowany Maluszek będzie z niego równie zadowolony J






6 komentarzy:

  1. Super...już żałuję że swoich ścinków polarowych nie wykorzystałam właśnie w ten sposób tylko powędrowały w większości do kosza...mój podziw dla Twojej pracy tym większy ,że polar nie jest łatwym materiałem w obróbce a u Cibie wszystko idealnie zszyte i przestebnowane...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękuję! Ale chyba zbyt często się za szycie pachtworków brać nie będę, gdyż strasznie to jednak jest pracochłonne. Za to oglądać gotowe prace bardzo lubię i zawsze podziwiam cierpliwość i pracowitość wykonawców. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rewelacja! Może uszyję taki moim chłopakom - jako narzutę na łóżko!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję i zachęcam. Nie taki wilk straszny jak go malują ;)

    OdpowiedzUsuń