wtorek, 18 marca 2014

Szyję dla córki...

Zgodnie z zapowiedzią, dziś będzie odrobina mody wczesno-dziewczęcej.

Jak wspominałam już kilkukrotnie, moja córeczka od chwili ukończenia dojrzałego wieku lat dwóch, postanowiła sama decydować w co będzie się ubierać i wszelkie próby mniej lub bardziej zdecydowanego wpłynięcia na jej wybory kończyły się karczemną awanturą lub w najlepszym razie kategoryczną odmową z jej strony. I choć w jej garderobie zagościły już sukienki i spódniczki to nadal 99% strojów musi być wykonane z tkanin elastycznych, czyli różnego rodzaju dzianin. Nic sztywnego lub po prostu nie rozciągliwego nie spotka się z akceptacją i zostanie od razu skreślone.

Dla świętego spokoju przestałam z tym walczyć (wszak sama uwielbiam dzianiny), choć małżonek czasem zadaje mi dziwne pytania dlaczego wszystkie spodnie naszej córuni wyglądają jak nie przymierzając „dresy” ;)


A w temacie „dresów”, to od jakiegoś już czasu dzianiny dresowe stały się bardzo popularne i na wielu blogach, tudzież facebookowych fanepage’ach można oglądać uszyte z nich prawdziwe cudeńka. Ja również postanowiłam poddać się ogólnie panującym trendom i zakupiłam kilka kolorów dzianiny dresowej u przemiłej dziewczyny prowadzącej pracownię krawiecką i sklep internetowy „Kropek”(polecam z uwagi na świetną jakość tychże dresówek).

Powstały z nich tuniki-sukienki dla Zielonej, oczywiście:














Niestety modelka nie była zbyt chętna do pozowania i dlatego zdjęć na żywym organizmie jest tak niewiele.

Zielona ostatnio gustuje we wszelkiego rodzaju błyskotkach, więc tuniczki ozdobiłam cekinowymi naszywkami. Serduszko stworzyłam sama przy użyciu taśmy cekinowej a truskawki kupiłam gotowe dawno, dawno temu.

Wykrój zrobiłam sama posiłkując się metodą odrysowywania od posiadanych kupnych bluzeczek.

Z cienkiej dzianiny wiskozowej uszyłam jej dodatkowo kilka koszulek bez rękawków, ale za to mocno wydłużonych, jako że bardzo nie lubię, gdy dzieci biegają w mroźne zimowe lub też wietrzne jesienne dni z tzw. gołymi nerkami. Koszulki wykończyłam elastyczną gumko-lamówką, którą również w różnych kolorach można nabyć w hurtowni Goldpol.







7 komentarzy:

  1. Podoba mi się ścieg, którego użyłaś przy dekoltach. Ja wykańczałam prostym, ale może i takim spróbuję? U mnie młoda nie zakłada spodni, jeśli nie mają kieszonek, kieszonki są warunkiem koniecznym;) Chyba, że ma jakąś torebkę przy sobie:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, czyli każdy ma jakiegoś bzika ;)
      Ten ścieg bardzo mi się podoba i dość często go wykorzystuję przy wykańczaniu ciuszków dziewczęcych.

      Usuń
  2. świetne gratuluję i serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń